Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Swetry. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Swetry. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 26 maja 2013

Noc w muzeum


W tym tygodniu nadarzyła się okazja by zaprezentować Wam moją małą ojczyznę. Jak to kiedyś jeden Szanowny Pan powiedział: Świat jest mały, a Cieszyn to skończona małość. Ale w tej małości można się próbować odnaleźć. Po kilku już latach bywania na Cieszyńskiej Nocy Muzeów mam swoje ulubione miejsca. Po pierwsze jest to Muzeum Śląska Cieszyńskiego. Po drugie Zamek Sztuki i Przedsiębiorczości (jeśli czasem słuchacie Polskiego Radia, to może obiło się Wam o uszy) wraz ze Wzgórzem Zamkowym. Uwielbiam te miejsca, a w nocy nabierają one niezwykłego charakteru.

Muzeum Śląska Cieszyńskiego

Zamek Sztuki i Przedsiębiorczości to dość prężnie działająca instytucja i jak naszą małą miejscowość dość... kontrowersyjna. Tak. Bardzo cieszyniacy boleli nad różowym jelonkiem, który to stanął dumnie tuż obok pomnika Ślązaczki. A! Dramat. Mało tego komu było, to w dodatku on na różowo w nocy świeci...
Ciekawostka dla ciekawskich, zajrzyjcie do portfeli... Konkretnie na banknot emitowany przez Narodowy Bank Polski o nominale 20 złotych. Na przedzie kochany Bolesław Chrobry, a z drugiej strony... Toż to ta budowla! Tak moi Państwo, to właśnie Rotunda z Cieszyna!

Zamek Sztuki i Przedsiębiorczości


Zamek Sztuki i Przedsiębiorczości

Ponieważ pogoda nas nie rozpieszcza mam na sobie niebieski sweterek, który już widzieliście. Spódnica z sh, po skróceniu o kilka centymetrów. Wiem, że może grube rajstopy w maju szokują, ale było mi w nich wygodnie i nie musiałam marznąć, bo bardzo lubię spódnice i nie mogłam sobie odmówić przyjemności połączenia sweterka właśnie ze spódnicą w takim kroju.

niedziela, 12 maja 2013

Zagubione w szafie...

Jakoś tak się złożyło, że mam kilka rzeczy w szafie, które uszyłam, zrobiłam, a których, sama nie wiem dlaczego, jeszcze nie zaprezentowałam. Być może dlatego, że nie było okazji, żeby zrobić z nich ładne zdjęcia. Wyciągnęłam je zatem z szafy i tu króciutko zaprezentuję. Może kiedyś do nich wrócimy przy innych okazjach.

Na pierwszy ogień:
Kimonowy sweterek. Z kupnem tej włóczki było nie co zamieszania:

Mistrz Pan i Władca szydełka kompromituje ekspedientkę przy zakupie włóczki:
- Poproszę tę szmaragdową.
- Ta?
- Nie, to jest granatowa. Ta obok.
- Ta?
- Nie dżinsowa tylko ta z drugiej strony.
- Ta zielona? Ale ona nie jest czerwona.
- Ja powiedziałam że szmaragdowy, a nie bordowy...
Potem jednak zdecydowałam się dżinsowy kolor (oczywiście pani myślała, że to musztardowy). 

Wzór zaczerpnięty ze starej maminej książki o robótkach. Powiem szczerze, że choć modele w tej publikacji bardzo mi się podobają, są bardzo praktyczne, to jednak rozczytywanie instrukcji daje mi ostro popalić, bo prostu jest jakiś słabo dla mnie zrozumiały. Jest po polsku, ale jakoś nie umiem się w tym połapać.
Oczywiście i tym razem nie obyło się bez żmudnego prucia. Jestem po prostu przyzwyczajona do innego sposobu opisu i nie umiem się przestawić. Zwłaszcza na początku, w końcu jednak dochodze metodą prób i błędów do prawidłowego rozwiązania.
A to wynik tych twórczych poszukiwań:







Kolejnym dziełem wykopanym z dna szafy jest ta oto zielona asymetryczna sukienka uszyta na podstawie wykroju z Burdy nr 8/ 2012. Jest dłuższa z tyłu, trochę to widać na zdjęciach, ładnie się prezentuje na kimś, w sensie na mnie. Na wieszaku może nie robi wrażenia. Ładnie podkreśla talię, co akurat jest dla mnie ważne, jeśli chodzi o sukienki. Myślę jeszcze o wersji w kwiatki, może z krótkim rękawem.





Ostania dziś pojawi się koszula w kwiatuszki. Uszyta również na podstawie wykroju z Burdy, nr 5/ 2010. Już troszkę czasu minęło odkąd powstał pomysł jej uszycia, szyła się prawie rok, także nie bierzcie ze mnie przykładu. Ale nie znudziła mi się przez ten czas, więc została dokończona. Myślę, że i ona pojawi się jeszcze kiedyś na blogu.






To na dziś koniec prezentacji. Do zobaczenia następnym razem.

piątek, 22 lutego 2013

Malinowa radość

Jest zima i jest zimno. Taka logika przyrody. Ponieważ jednak mam w naturze strach przed bielą, choć ostatnio się to zmienia, to moje swetry są zazwyczaj kolorowe, co czasami kończy się dla mnie fatalnie, bo szary, biały, czarny nie rzuca się w oczy a żółty na tle szarej gromady przyszłych belferek robi jednak wrażenie, niestety słowa wypływające z ust właścicielki żółtego wdzianka robią wrażenie równie piorunujące.Ale może dość o moich erystycznych wyczynach, które po prostu sprawiają mi same problemy.
Sweter czerwony na ubarwienie zimy. Włóczka z odzysku, zrobiony na podstawie wzoru tego swetra, tylko dekolt jest nieco pogłębiony i ozdobiony ściągaczem. Wyszedł nieco krótszy, sama nie wiem dlaczego jest taka widoczna różnica w rozmiarze. Nie wiem jaki jest dokładnie kolor tego swetra, może mi ktoś pomoże, bo ja uważam, że malinowy, mama mówi, że to nie jest malinowy, tylko czerwony, ale znowu to nie jest taki czerwony jak pomidor albo truskawka, tylko taki przybrudzony, taki złamany czerwony.


Kiedy patrzyłam na to kolorowe zdjęcie na komputerze stwierdziłam, że pewnie ładnie wyglądałoby jako sepia. Ale wtedy nie widzielibyście tego koloru... Więc są dwa zdjęcia. Tylko, bo sweter ładnie widać. Wzór jest moim zdaniem wystarczająco wyeksponowany.



Wygląda tak ładnie w tej tonacji, że zastanawiam się czemu nie zrobiłam go w kolorze brązowym albo szarym.
Kiedy patrzę na te zdjęcia uświadamiam sobie swoją bladość, w sensie karnacji. Jestem naturalną brunetką, włosy przefarbowałam na czarno, kiedy byłam latem lekko opalona. Żałuję, że nie mam błękitnych tęczówek, bo wyglądałabym jak Królewna Śnieżka. Chociaż mówiąc szczerze denerwuje mnie ta baśń i bardzo jej nie lubię, nawet u Disneya. A propos baśni, ostatnio uświadomiłam mądrym dorosłym, że utwory Andersena nie są dla dzieci. Mało która kończy się szczęśliwie.
- Która się nie kończy szczęśliwie?
- Świniopas. On się nie kończy jakoś tragicznie, ale nie jest to zakończenie wesołe.
- Ale jak się kończy.
- Nie ma ślubu i nie żyją długo i szczęśliwie, a może żyją, tylko, że nie razem.
- To jedno. A inne?
- Dzielny ołowiany żołnierzyk, Choinka.
- Nie ma takiej bajki.
- Jest taka bajka. O choince. Przeciw wycinaniu drzewek na Boże Narodzenie. Oni ją palą na koniec.
- A Mała Syrenka?
- To to już jest w ogóle tragiczne. Nie dość, że niemowa, że ją ten księciuniu ma gdzieś, to się jeszcze zamienia w morską pianę bez szans na zmartwychwstanie.
Także wybór literatury wymaga od dorosłych wielkiej rozwagi i jak zwykł mawiać ojciec wykładowczyni z matematyki: dzieci byle czego nie przyjmą. Ale to przecież temat na zupełnie inny wpis.
Pozdrowienia czerwone jak jabłuszko i gorące jak bułki z supermarketu :)

poniedziałek, 24 września 2012

Jesienny spacer

Kiedy ostatnio wybierałam oprawki okularów, jakieś dwa lata temu, stwierdziłam, że trzeba być głupim, żeby wybrać wielkie kujonki. Wybrałam model lekki, nie do końca taki chciałam, nie podobały mi się te okulary. Ale niestety wada wzroku w moim wypadku wciąż się powiększa, na szczęście powoli zaczyna hamować, więc zmiana szkieł była nieuchronna. Przy okazji wymieniłam też oprawki. I stwierdzam, że jestem głupia, bo wybrałam wielkie okulary, które przysłaniają pół twarzy. Okulary okularami, ale rudy kolor włosów też nie mógł zostać, bo go nie znoszę. Więc zdecydowałam się na czarne włosy, całkiem czarne. Naturalnie mam włosy ciemnobrązowe, które na zdjęciach czasem wychodzą czarne. Obcięłam je trochę z tyłu, jak orzekli koledzy (przez te wakacje nabyłam nową kolekcję kolegów ;)) wyglądam jak pieczarka. Na początku nie mogłam się przekonać do czarnych włosów, ale już się z nimi oswoiłam i ten kolor zdecydowanie bardziej mi odpowiada niż rudy.
A teraz do sedna. Jesień już do nas przyszła. To nieuniknione w naszej strefie klimatycznej. Beżowy sweter prezentowany w poprzednim poście został już ukończony. Jest bardziej obcisły niż chciałam, nie jest to wskazane przy moim typie figury, bo za bardzo podkreśla okrągłe kształty, jednak jakoś to przeboleję. Zgadzam się z pewną polską modelką, która powiedziała, że dzisiaj łatwiej jest się modnie ubrać, kiedy nie ma się biustu. Uważam sezon jesienno- zimowy za otwarty. Pierwszy sweter w ty roku zrobiony, jesienne zakupy również. Muszę przyznać, ze zakupy to ciężka rzecz. Zastanawiam się, jak regularne odwiedzanie galerii handlowych może stać się sposobem spędzania wolnego czasu? Przeszłam wielką galerię i kupiłam dwie rzeczy, zmęczyło mnie to tak niesamowicie, że długo się tam nie pojawię. Ale przynajmniej mam się w co ubrać i mam nadzieję, że nie będę marznąć. Jako dziecko nie znosiłam ubierać się na cebulkę, kolejne warstwy odzieży krępowały ruchy, źle się zakładało o zdejmowało, okropność! Brrr.Dziś nie wyobrażam sobie jak można przeżyć jesień i zimę w koszulce i polarze, tak jak w gimnazjum. Od kilku lat jesienne kolekcje w mojej szafie zaczynają się od podkoszulków, potem bluzeczki z długim rękawem i mnóstwo różnych swetrów. Czas najwyższy na prezentację mojego dzieła.
Choć sweter był zrobiony już od tygodnia, pogoda i obowiązki nie pozwoliły na jego wcześniejszą prezentację. Muszę przyznać, że fotograf bardzo się stara i idzie mu coraz lepiej, oby jego wysiłki zostały docenione. 









sobota, 1 września 2012

Z cyklu: nie siedź bezczynnie: beżowy sweter we wzór warkoczowy

Za moim oknem aura coraz bardziej jesienna. Chłodne poranki, mgły, mżawki i temperatura już coraz mniej letnia. Choć mam nadzieję, że upały jeszcze na chwilę do nas powrócą, to jednak w sklepach kolekcje jesienne powoli zakradają się na wieszaki i wygodnie rozkładają się na sklepowych półkach. Przeglądając pobieżnie nowe kolekcje pomyślałam, że sweter, który jest u mnie właśnie w przygotowaniu gdzieś tam się wpisze mniej lub bardziej udanie w tegoroczne trendy. To tradycyjny sweter, nie bardzo gruby, ale też nie cieniutki. Nie jest też bardzo dopasowany (przynajmniej nie powinien), ale też nie jest w fasonie XXL. Wybrałam włóczkę w beżowym odcieniu, bo na ten kolor miejsce jest zawsze. Latem, zimą, jesienią i wiosną można chodzić w beżowych strojach, bez względu na wiek i typ urody, kolor ten pasuje każdemu. Beż jest neutralny i dobrze wygląda niemial we wszystkich połączeniach kolorystycznych, śmiało można go łączyć zarówno z kolorami ziemi, z mocnymi neonowymi odcieniami, a także bardziej subtelnymi, pastelowymi barwami. Ubrania w tym kolorze są eleganckie, ale dają poczucie swobody, nie przytłaczają jak kolor czarny i możemy się w nich czuć bardziej swobodnie niż w bieli, która łatwiej się brudzi albo brudzi się tak samo, ale bardziej to widać. Przedstawione próbki robią wrażenie, że sweter będzie nieco surowy, to za sprawą koloru włóczki oraz tego, że jest to włóczka z odzysku. Ta wersja różni się od pierwowzoru, jest monochromatyczna, ma dodatkowe fakturowe wzory i przez to nieco większą liczbę oczek.

Przepis na sweter:



Włóczka: beżowa, mieszanka wełny i akrylu
Druty: nr 4,5 i 5,5
Szydełko: nr 4,5

Użyte motywy:
Motyw kwadratu ( 14 o. X 18 rz.)







Motyw warkocza lewy (8 o. X 6 rz.)







Motyw warkocza prawy (8 o. X 6 rz.)






Motyw kłosa ( 10 o. X 2 rz.)






Motyw pasków (8 o. X 2 rz.)




Objaśnienia znaków:


3 o. skrzyżowane na lewo: 2 o. przełożyć na drut pomocniczy z przodu robótki, przerobić 1 o. na lewo, o. z drutu pomocniczego na prawo


3 o. skrzyżowane na prawo: 1. o. przełożyć na drut pomocniczy z tyłu robótki, przerobić 2 o. na prawo i o. z drutu pomocniczego na lewo.




6 o. skrzyżowanych na lewo: 3 o. przełożyć na drut pomocniczy z przodu robótki, przerobić 3 o. na prawo, 3 o. z drutu pomocniczego na prawo.


6 o. skrzyżowanych razem na prawo: przełożyć 3 o. na drut pomocniczy z tyłu robótki, przerobić 3 o. na prawo, 3 o. z drutu pomocniczego na prawo.


4 o. skrzyżowane na lewo: 2 o. przełożyć na drut pomocniczy z przodu robótki, przerobić 2 o. na prawo, 2 o. z drutu pomocniczego na prawo.


4 o. skrzyżowane na prawo: przełożyć 2 o. na drut pomocniczy z tyłu robótki, przerobić 2 o. na prawo, 2 o. z drutu pomocniczego na prawo.




o. lewe


o. lewe przekręcone ( lub odwrócone etc.)



o. prawe


o. prawe przekręcone ( lub odwrócone etc.)

Tył:
Na druty nr 4,5 nabrać 78 o. i przerabiać ściagaczem podwójnym 10 cm (25 rzędów), zacząć o. brzegowym, 1 o. lewym i dalej przerabiać ściągaczem, zakończyć o. lewym i o. brzeg. Zmienić druty na 5,5 i przerobić 1 rz. dżersejem lewym dodając równomiernie 8 o. = 86 o.
Dalej przerabiać wg motywów w nastepujacej kolejności:
1 o. brzeg.
1 o. dżerseju lewego
motyw pasków
motyw warkocza lewy
motyw pasków
motyw kłosa
motyw kwadratu
motyw kłosa
motyw pasków
motyw warkocza prawy
motyw pasków
1 o. dżerseju lewego
1 o. brzeg.

Na podkrój pach po 32 cm (72 rz.) od ściągacza z obu ston ująć:
- zakończyć 3 o.
- 1 x w co 2. rz. 2 o.
- 5 x w co 2. rz. 1 o.
= 66 o.
Dalej przerabiać prosto do góry.
Po 48, 5 cm (110 rz.) od ściagacza zakończyć prosto środkowe 28 o. i obie storny przerabiać oddzielnie.
Ująć na dekolt:
- 1 x w 2 rz. po 2 o.
- 1 x w 2 rz. po 1 o.
Pozostałe 13 o. ramienia zakończyć prosto po 51 cm od ściągacza (116 rz.).
Drugą stronę dokończyć symetrycznie.

Przód:
Przerabiać tak samo jak tył, ale po 46 cm ( rz. ) od ściągacza zamknąć środkowe 22 o. i obie strony kończyć oddzielnie.
Ujmować na dekolt:
- 1 x 1 rz. 2 o.
- 1 x 1 rz. 1 o.
- 4 x w kazdym rz. 1o.
- 2 x w co 2. rz. 1 o.
Pozostałe 13 o. ramienia zakończyć po 51 cm od ściągacza.
Drugą część przerobić symetrycznie.

Rękawy:
Na druty 4,5 nabrać 38 o. i przerobić 10 cm (25 rz.) ściągaczem, zaczynając od o. lewego. Zmienić druty na 5,5 i przerobić 1 rząd dżersejem lewym, dodając 2 o. = 40 o.
Kontynuować wg następującej kolejności motywów:
o. brzeg.
2 o. dżersejem lewym
10 o. motywu kłosa
14 o. motywu kwadratu
10 o. motywu kłosa
2 o. dżersejem lewym
o. brzeg.
Na skos rękawa dodać w 29. rz. z obu stron po 1 o., a nastepnie:
+ 3 x w co 12. rz. 1 o.
+ 3 x w co 6. rz. 1 o.
+ 3 x w co 4. rz. 1o.
= 60 o.
Po 44 cm (102 rz.) na główkę rękawa z obu stron:
- zakończyć 3 o.
- 1 x w co 2. rz. 2 o.
- 4 x w co 2. rz. 1 o.
- 3 x w co 4. rz. 1 o.
- 5 x w co 2. rz. 1 o.
- 1 x w co 2. rz. 2 o.
= 26 o.
Zakończyć prosto po 60 cm ( rz.) W ostatnim rzędzie prawym ująć równomiernie 4 o.

Wykończenie:
Zszyć ramiona, wdać rękawy. Zszyć boki i szwy rekawów. Na podkrój szyi - okrążyć 1 rz. półsłupków i 1 rz. o. rakowych.

Uwaga! Sweter ma za długie rękawy, to celowy efekt.

piątek, 27 lipca 2012

Odrobina romantyzmu

Gdyby kiedyś ktoś zapytał, to tak nudzę się czasem w domu, więc mam hobby. Uważam właśnie, że hobby jest nudą ucieleśnioną, oswojoną i w jakiś sposób wykorzystaną dla naszych niskich, ludzkich celów. Mój cel został zrealizowany - biała bluzeczka na szydełku. Natchnęło mnie to zdjęcie.



I chodziłam potem jak wariat: muszę taką mieć, muszę taką mieć, muszę taką mieć... Oczywiście mam inną... ale to mało istotna kwestia. Jest inna, jest moja, nie do końca zaprojektowana przeze mnie, bo wzór wzięty z gazety. Jednak bluzka jest krótsza od pierwowzoru oraz ma inne wykończenie rękawów. Ja rzecz jasna nie jestem taka ładna jak ta modelka, ale to nie ważne, bo liczą się moje dobre chęci. Moja bluzka jest bardziej przylegająca, ma króciutkie rękawy. I wygląda tak:


Wiosna i lato to najlepsze pory roku na noszenie romantycznych koronek, prześwitujących bluzeczek i innych dziwacznych rzeczy, których normalnie nie zakładamy. Ma to swój urok. Lubię takie ubrania, bo są kobiece, dobrze się w nich czuję. Lato jeszcze trochę potrwa, a ja mam jeszcze w zanadrzu koronkowe pomysły.
Jeszcze jedno zdjęcie, pamiątkowe w moim ogródku, z kotem. Mam kota, a to jest naprawdę jedyne zdjęcie, jakie udało mi się zarobić, bowiem to całkiem miłe i oswojone zwierzątko nie lubi być fotografowane, ale w końcu go przechytrzyłam. Na tym zdjęciu nie widać, ale ma białe "skarpetki" na łapkach i "krawat" pod szyją. Wskoczył na płotek, kiedy mnie zobaczył, bo często za mną łazi po domu albo kiedy wychodzę do ogródka. Liczy zawsze, że dostanie coś dobrego i zazwyczaj ma rację, więc efektem psa Pawłowa łasi się do wszystkich, zwłaszcza jeśli jedzą. Kiedyś ktoś powiedział, że kota nie da się wytresować. Mój wytresował sobie domowników i wszystkich naszych gości. Każdy jest zaskoczony, że kot się nie boi i przychodzi się głaskać. Tak naprawdę, to on przychodzi dostać dobre jedzenie. Ale tego gościom już nie mówimy, choć niektórzy dzielą się z naszym pupilem swoim posiłkiem ku jego uciesze. Zasady dobrego wychowania są mu obce i wchodzi do salonu bez pukania, władczo otwierając drzwi na oścież, choć jego małe ciałko zmieści się przecież w niewielkiej szparze.

piątek, 20 lipca 2012

Koronkowy sweter

Koronka jest w modzie. Mam jeden ażurowy sweterek, ale za nim nie przepadam, jakoś do niczego nie pasuje i dziwnie się go zakłada, chociaż kiedyś chodziłam w nim chętniej. Czas jednak na pewne wykopalisko - znalezisko, dowód na to, że przeszłość ma w teraźniejszości kolosalną przyszłość... Skomplikowane? Spieszę z wyjaśnieniem. Oto co znalazłam w przepastnej szufladzie babci:



Nie wiem, który to rok wydania. Być może lata 80. lub początek 90. - tak sądzę po kroju oraz stylizacji tego sweterka (bluzeczka pod swetrem wpuszczona w spódnicę i duże okulary modelki), nie wydaje mi się, żeby to było starsze wydanie, ale może ktoś zna sie lepiej i wyprowadzi mnie z błędu.
Ponieważ zdjęcie jest czarno-białe, każdy widzi to co chce. Mama widzi w nim beż, a ja od razu zobaczyłam go w wersji soczystej zieleni.
Potrzeba nam ok. 400 g włóczki. Ja najchętniej wybieram akryl (Mimoza albo Kotek) w jakimś najlepiej wesołym, wiosennym kolorze, ale może być równie dobrze jakiś stonowany beż lub brąz. Ponieważ ja nie lubię bawić się z cienkimi drutami zmieniłam je na 4,5 i 3,5. Przez to robótka uległaby powiększeniu, a należało w miarę możliwości zachować proporcje.

Tak wyglądam ja w gotowym swetrze. Jest nieco zmieniony, na grubszych drutach i ma szersze ściągacze. Sweter nie jest trudny do zrobienia. Krój jest dość prosty.
Musicie uwierzyć na słowo, że moje włosy miały być jasne, a nie rude, ale tak to jest jak się farbuje włosy z czarnego na blond. Ale ponieważ jestem cierpliwa, to cierpliwie poczekam do następnego farbowania i uzyskam w końcu upragniony kolor.



W zasadzie sweterek jest przewidziany na nieco chłodniejsze, ale letnie dni, jednak z cieplejszą bluzeczką pod spodem sprawdzi się również wiosną i jesienią.

Zawsze gdzieś w środku lata dopada mnie myśl, że przecież ta ukochana przeze mnie pora roku nie trwa wiecznie! Że będą chłody i deszcze, że trzeba się będzie znowu ciepło ubierać... Ale jeszcze kilka letnich pomysłów przed nami, więc jesienne troski od siebie oddalamy.

sobota, 22 października 2011

Moja ulubiona jesienna rzecz- czyli zapasów jesiennych cz. 3

To moja dzianinowa sukienka... Mam jej dwie wersje, w różnych kolorach. Dziś uboższa wersja, ale bardzo jesienna i pasująca do panującej aury.
Po długich poszukiwaniach udało mi się znaleźć krój absolutnie odpowiadający moim potrzebom. Tu znów inspiracje latami 70. Jestem od nich jakoś uzależniona.
Oto inspiracja:
Prima moda kolekcja jesień- zima 2011/ 2012

Oto oryginał:
SABRINA 1/2010

I moja sukienka:


Kurcze same brunetki...

niedziela, 16 października 2011

Jesień w stylu hippie (czyli cz. 2 zapasów jesiennych...)

Po pierwsze: za dużo Forest Gumpa. Uwielbiam ten film. Jak już odkopałam głębokie filozoficzne warstwy, zaczęłam zwracać uwagę na inne szczegóły. I tak powstała kolorowa kamizelka z resztek- inspirowana zimową modą lat 70.
Po drugie: samotność mi szkodzi i pcha mnie do umilania sobie czasu różnymi głupotkami. I tak oto powstała koszulka.
Po trzecie: jakoś ostatnio otwieram szafę... i kurczę jestem już ubrana. Jak to się dzieje? Zamiast pół godziny zabiera mi to pół minuty...
Jak zauważycie na zdjęciach kamizelka jest bardzo "konfiturowa". Zrobiona na grubym, szydełku nr 8. Wykrój na kamizelkę znalazłam w jakieś Burdzie, a wzorek też zabrałam z jakiegoś sweterka. Tylko przerobiłam go jakby do góry nogami. On nie ma nóg co prawda, ale rozumiecie o co mi chodzi...
Mam nadzieję, że się podoba.
Bluzka jest obszyta koronką, bo miało być romantycznie. Inspiracją napisu była amerykańska odmiana zabawy: Dlaczego na mnie chrumkasz mała różowa świnko.
Teraz sobie wyobraźcie kontekst sytuacyjny:
 dworzec, ja, koszulka, stęskniony student... i uśmiech na jego twarzy na widok tego zabawnego ludka (na mój widok również, ale tu o ludka chodzi)...
I moje: Przegrałeś!
Bo w grze chodzi, o to, żeby się nie uśmiechać. Nigdy nie byłam w to dobra i zawsze potem musiałam chrumkać na innych...




















sobota, 27 listopada 2010

Na jesienny wieczór

Ku pokrzepieniu zbolałego serca, że nie jestem ostatnim ułomem i potrafię coś robić przedstawię wam mój sweter. Projek zaczerpnięty z książki Renate Herrenknecht, Proste robótki na drutach. Sweterek jest prosty w wykonaniu i bardzo praktyczny, przynajmniej mnie się tak wydaje. Jest wygodny i ładnie się układa. Więc po tej przerwie na reklamę możemy zaczynać.

Materiały: 
ok. 250g włóczki szarej i 150g włóczki zielonej (np. włóczka Oliwia, wełna/akryl 250m/100g)

Narzędzia:
druty 4,5 i 5,5
szydełko 4,5
igła do zszywania dzianiny (igła z dużym uchem)

Ściągacz:
2 oczka prawe, 2 oczka lewe

Dżersej prawy:
W rzędach nieparzystych oczka prawe, w rzędach parzytych oczka lewe

Kolejność pasków I:
Dżersejem prawym: 10 rzedów szarych, 2 zielone- powtarzać na zmianę

Kolejność pasków II:
Dżersejem prawym: po 2 rzędy szare i zielone na przemian

Kolejność pasków na rękawach:
Dżersejem prawym: 36 rzędów kolejności pasków II, 72 rzędy kolejności pasków I i 38 rzędów szarych= 146 rzędów

Próbka: 10x10cm= 17oczek i 23 rzędy

Wykonanie: rozmiar 36/ 38

Tył: na druty nr 4,5 nabieramy 78 oczek zieloną włóczką i na plisę wykonujemy 12 cm= 33rz. ściagacza, zaczynając rzędem parzystym następująco: oczko brzegowe, 1 oczko lewe, następnie dwa oczka prawe , 2 oczka lewe, zakończenie: oczko lewe, oczko brzegowe. Rzędy nieparzyste przerabiać tak jak wypdają.
Kontynuować na drutach 5,5 w kolejności pasków I, przy czym w 1. rzędzie dodać na początku i na końcu po jednym oczku= 80 oczek.
Po 32 cm= 74 rzędów od ściągacza na podkrój pach zakończamy z obu stron po 3 oczka i ujmujemy jeszcze w co 2. rzędzie 1 raz 2 oczka i 5 razy po 1 oczku= 60 oczek.
Dalej przerabiamy prosto do góry.
Po 48,5cm= 112 rzędów od ściągacza na podkrój szyi zakończamy prosto środkowe 26 oczeki obie strony przerabiamy oddzielnie, przy czym dla zaokrąglenia podkroju przy wewnętrznym brzegu ujmujemy w każdym rzędzie 3 razy po dwa oczka. Pozostałe 11 oczek ramienia kończymy prosto po 51 cm= 118 rzędów od ściągacza. Później kończymy tak samo drugą stronę robótki, zaczynając rzędem parzystym.

Przód: przerabiamy jak tył, ale po 46 cm= 106 rzędów od ściągacza zakończamy prosto środkowe 20 oczek i obie strony kończymy oddzielnie, przy czym dla zaokrąglenia podkroju szyi ujmujemy przy wewnętrznym brzegu w każdym rzedzie 3 razy po jednym oczku i w co drugim rzedzie 2 razy po jednym oczku.
Pozostałe 11 oczek ramienia kończymy prosto po 51 cm= 118 rzędów od ściągacza.
Następnie kończymy tak samo drugą połowę robótki, zaczanając rzędem parzytym.

Rękaw: na druty nr 4,5 nabieramy 36 oczek szarą włóczką i wykonujemy rząd parzysty na prawo ( tego rzędu nie wliczamy do całkowitej liczby rzędów).
Kontynuujemy na drutach nr 5,5 w kolejności pasków rękawa, przy czym na skos rękawa w 37. rzędzie dodajemy z obu stron po 1 oczku, następnie w co 12. rzędzie 3 razy po 1 oczku, w co 6. rzędzie 3 razy po 1 oczku i w co 4. rzędzie 3 razy po 1 oczku= 56 oczek.
Po 48 cm= 110 rzędów na główkę rękawa kończym,y z obu stron po 3 oczka, później ujmujemy jeszcze w co 2 rzędzie 1 raz 2 oczka i 4 rzay po 1 oczku, w co 4. rzędzie 3 razy po 1 oczku, w co 2 rzędzie 5 razy po 1 oczku i 1 raz 2 oczka.
Pozostałe 18 oczek kończymy prosto po 64 cm= 146 rzędów.

Wykończenie: Zszywamy poszczególne części swetra. Szydełkiem wzdłuż dekoltu przerobiamy rząd półskópków i kończymy oczkiem ścisłym.
I gotowe.



Wykrój



Sweter w paski